Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 259 688 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Eh.

wtorek, 26 lutego 2013 22:23

Jej, ale dawno mnie tu nie było. Przepraszam, wracam z podkulonym ogonem... Nie działo sie zbyt ciekawie.. Sama nie wiem co rzec. Jednak wracam do gry. Od wczoraj całkiem spoko. W sumie nie wiem co powiedzieć. Bardzo mi się zrobiło czytając Wasze komentarze pod poprzednim wpisem, a ja co? A ja Was zawiodłam..

Bilans na dziś:

śniadanie: tutti 0% (69kal),

obiad: pysiolandia (165 kal),rosół w kubku (37 kal),

kolacja: pieczywo chrupkie (11 kal), ketchup (10kal), trochę ryby wędzonej (?), trochę dżemu domowej roboty (?).

+/- = 350/400 kal.

Aktywnosć:

1h na rowerku stacjonarnym,

51 min biegania.

Wczorajszy dzień był podobny, ale bez ruchu. Normalnie cud, ale wzięłam sie za nauke. Matura za 2 miesiace, czas wielki..

Obiecuje jutro odwiedzić Wasze blogi, bo dziś już padam..


Podziel się
oceń
3
3

komentarze (17) | dodaj komentarz

22.

poniedziałek, 11 lutego 2013 22:32

Waga na dziś: 61,4

 

Hmm, co by tu rzec. Dzisiejszy dzień... Miałam z koleżanką nie iść do szkoły, a jechać do domu jej chłopaka, bo miał mieć dom wolny. Z koleżanka umówiłam się tj na 2 lekcje, ale z domu wyjechałam tj na pierwszą. Zresztą w drodze do szkoły, tzn mam jakieś 12 km i jeżdżę autem o mało co nie zginełam. Cudem, jakaś zielona bm'ka we mnie nie wjechała. Byłoby po mnie.. Niemniej jednak miałam czas pojechałam do Lidla. Miałam ochotę na jedzenie, ale nie. Kupiłam wodę mineralną i gruszkę. Chciałam później tą gruszkę odłożyć, ale jakoś dużo ludzi było i stwierdziłam, że co mi tam wezmę ją. Ale jej nie zjadłam. Uwierzyłam w siebie, że jestem silna, że nie muszę jeść, bla,bla.. Pojechałyśmy do tego jej chłopaka, okazało się, że w weekend miał gości z jakiegoś miasta co pewnie z 250 km od nas jest. W związku z powyższym bałagan niesamowity. Z koleżanką postanowiłyśmy mu pomóc sprzątać. Oni jedli paluszki, coś tam jeszcze, pytali czy chcę tortu i inne a ja twardo nie. Piłam tylko herbatę z cytryną. Byłam taka dumna, że jestem taka dzielna. Przyniósł później skrzynkę owoców. Było tam  mnóstwo winogrona, na którą miałam ogroooomną ochotą, ale nie, mówię nie jem.. Aż przyjechała jego mama.... Babka całkiem spoko, szczęśliwa, że już coś w tym domu ogarnęłyśmy zaczęła nam przygotowywać obiad, później ciasto blabla... Tragedia. Załamałam się. I reszta dnia fatalna.. Pociesza mnie fakt, że lada dzień post. Mam zamiar żyć skrajnie ubogo jedzeniowo..

Reasumując, od jutra głównie gerberki, pysiolandie czy jakoś tak i takie tam..


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (20) | dodaj komentarz

21.

niedziela, 10 lutego 2013 21:40

Dzwudziesty pierwszy dzień zaliczony :D

Nie chce mi się dziś pisać bilansu. W sumie nie było tam nic takiego, poza kawałkiem kiełbasy. Żadnych słodyczy, ogólnie 534 / 650. Jednak dzień masakra. Dużo kapusty jadłam popołudniu aby się zapchać, bo to nawet nie to, że byłam głodna, tylko jakiś głos, żryj, żryj, żryj. Ale nie dałam się. Po pączki chyba z 3x szłam, ale dzięki Bogu sam zapach wystarczył.

No i poszłam biegać. Też sukces, iż wszyscy mowili, nie idź, nie idź blabla...
1h 8 min i 37 sek biegania...

 

Masakra jak ja Was uwielbiam. Te komentarze. Dodajecie mi tyle siły, dziękuję <3.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

20.

sobota, 09 lutego 2013 23:16

Dwudziesty dzień zaliczony :D.

Bilans:
śniadanie: pieczywo chrupkie (22 kal), pasta (50 kal),
obiad: zupa pomidorowa (35 kal), makaron (65 kal), marchew (4 kal), pietruszka (30 kal),
"deser": jogurt musli 0% (88 kal), pasta (40 kal), kapusta pekińska (25 kal),
kolacja: trochę tortilli, ale robiłam osobiście, więc zjadłam troche pomidorka, ogórka cebuli no i ciasto (60 kal), pasta (80 kal).

Łącznie: 499 / 650.

Niech kończy sie ta cholerna pasta, mama zrobiła a nikogo nie ma w domu i tylko ja ją żre ;x.

Ale jestem dumna, zrobiłam dziś pączki i ich nie jadłam. Ani jednego. Mimo, że wiele razy kusiłyyyyyy :p.

 

Dziś mija dokładnie 10 lat od kiedy potrącił mnie samochód. A pamiętam to jak wczoraj. Ogólnie wyszłam z tego cało, noga w 3 miejscach złamana, ale mogło być gorzej więc dobre i to. Jednak nie o to mi chodzi, ale o to jak szybko ten czas leci... Nie spodziewałam się...

 

5 lat od śmierci koleżanki, którą potrącił pijany kierowca... odpoczywaj (*)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

19.

piątek, 08 lutego 2013 20:16

Dziewiętnasty dzień zaliczony :p

śniadanie: twarożek (50 kal),
II śniadanie: pasta (50 kal - mama robiła i kazała spróbować, szczerze nie wiem jak się to nazywa, ale u mnie w domu nazywa się to pastą, jest tam koncentrat, ser twarogowy, ser żółty, jajka i chyba coś tam jeszcze),
obiad: 1 ziemniak (40 kal), szpinak (20 kal), łyżka śmietany 12% (32 kal), łyżka oleju rzepakowego (120 kal, niby do smaku, niby dlatego, że zdrowy ale nie spodziewałam się, że ma tyle kal ;O),
kolacja: pieczywo chrupkie (22 kal), pasta (50 kal).
Łącznie: 364 / 450.

Ruch:
1h 6 min 50 sek biegania,
1h 3 min 49 sek na rolkach ;>.
Ajj rolki, tak dawno nie jeździłam <3. Chyba od września, jak je wyciągnęłam to aż się zdziwiałam, że tak wyglądają :p.
No i leże padnięta w łóżku xd.

Dzięki kochane za Wasze komentarze! :) Tak bardzo lubię tu wchodzić. Mam tyle wsparcia od Was <3. Dziękuje :)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

18.

czwartek, 07 lutego 2013 23:17

Niestety wczoraj i dziś źle ;x. Dlaczego zapomniałam, że mam sudafed? A tam, przynajmniej sobie uświadomiłam, ile pracy przede mną nad sobą ...

Jednak nie poddam się. Wpadłam w ten ciąg i nie ma opcji, nie wydję z niego. Po każdym upadku trzeba się podnieść. Trzeba być dzielnym..

Muszę być chuda.

Muszę być chuda.

Muszę być chuda.

Muszę być chuda.

Muszę być chuda.

Muszę być chuda.

Muszę być chuda.

Muszę być chuda.

Muszę być chuda.

Muszę być chuda.

Muszę być chuda.

Muszę być chuda.

Muszę być chuda.

Muszę być chuda.

Muszę być chuda.

Muszę być chuda.

Muszę być chuda.

Muszę być chuda.

 

Przepraszam... :(


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

16.

wtorek, 05 lutego 2013 23:06

Bilans na dziś:
śniadanie: 1/2 gerberka (33 kal),
obiad: ziemniaki (32 kal), kalafior (45 kal), kapusta kiszona (10 kal),
kolacja: kapusta kiszona (20 kal), 2 mandarynki (75 kal), rosół w kubku (37 kal).
Łącznie: 252 / 300

Ruch:
50 min biegania :p

 

Szesnasty dzień zaliczony :d. Jutro dzień sądu - na wagę wchodzę...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (15) | dodaj komentarz

15.

poniedziałek, 04 lutego 2013 20:57

Piętnasty dzień zaliczony :D
Jednak na wagę nie chciałam wchodzić po week i wejdę dopiero w środę ;>.

Bilans:
śniadanie: twarożek grani (80 kal),
obiad: pyza (120 kal), sos pieczeniowy ciemny (37 kal), kapusta czerwona (15 kal),
kolacja: 1/2 twarożku (100 kal).
Łącznie: 352 / 400

Ruch:
20 min z Ewą Chodakowską,
50 min 19 sek biegania,
40 min spaceru :d

Ewa mnie wkurza :D bo mówi np napnijcie mięśnie brzucha, ale nie idzie :p jakos nie wiem, nie umiem (?) albo oo teraz powinniście czuć dolne mieśnie, a ja czuje górne buuu :p


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

14.

niedziela, 03 lutego 2013 22:58

Heeej! <3

Przepraszam, że wczoraj nie pisałam, ale byłam kelnerką na zabawie karnawałowej i nie miałam dostępu do neta. Generalnie bilans nie był zły.. Przez cały dzień 240 kcal, ale później niestety trochę kolacji zjadłam, już na miejscu z kucharkami, a później trafiła mi się fucha przy plackach i siłą rzeczy trochę podjadłam.. Hmm, nie mam pojęcia czy było więcej niż 650 czy nie, aczkolwiek ja to jadłam ok. 21 a szłam spać ok 3.30 także jakoś no mimo wszystko nie uważam, że dzień był zawalony, Tym bardziej, że duuuużo chodziłam tam. No i co się cieszę, gdy już pod końcem zostałam w kuchni z kuzynką dopadł mnie głód. Ogromny, a tam tyle jedzenia. Ale nie dałam się nie przed snem także mimo wszystko jestem zadowolona.

Natomiast dziś... Hm. Dzień taki dziwny. Zaczęło się nieregularnie, z ogromnym śniadaniem, bez obiadu. Jakoś tak nijak. Generalnie dzis odpuściłam sobie liczenie kal.

Poszłam dziś na rower. Była tak genialna pogoda. Tzn oczywiście jak ja wyszłam to słońce zaszło, ale to nic. Tak dawno nie jeździłam, ehhhh.Generalnie rano leżałam z kuzynką w łóżku, tak ładnie słońce świeciło, ona otwarła okno na oścież i było cudownie... Czułam wiosne, lato...

 

Eh, wierzę w lepsze jutro. Dziś smutno i to bardzo... Tęsknie... tylko za kim?


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

12.

piątek, 01 lutego 2013 21:43

Myślałam, że jedenasty a to już dwunasty dzień zaliczony :D.

Bilans:
Śniadanie: twarożek grani (50 kal), wafel ryżowy(19 kal),
obiad: banan (108 kal), rosół w kubku (37 kal) - mimo chemii, sądzę że jednak lepsze rozwiązanie niż śledzie z ziemniakami i śmietana,
kolacja: twarożek grani (65 kal), jabłko (61 kal).
Łącznie: 340 / 450

Ruch:
49 min i 39 sek biegania
Śniegu nie ma i dziś normalnie leciałam, tak dobrze się biegło no i jakiś 6 min krócej :p.

 

 

WEEKEND ! <3


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

piątek, 21 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  22 061  

Z życia wzięte..

Hej. Jestem 18-letnią blondyneczką, która w 2011 roku wraz z postanowieniem noworocznym postanowiła schudnąć. I tak też w marcu było już 15 kg mniej. A potem już tylko jedzenie, jedzenie, jedzenie... Nieudane próby diet. Nie chcę tak żyć. Chcę być chuda i perfekcyjna. Jedzenie nie może mną rządzić. Pomożecie? ;)

Startuję z wagą 64 kg i 161 cm wzrostu :(. Moje kolejne cele to 59, 57, 55,53, 51 aż do 48! ;) Moje marzenie, które muszę spełnić...

Statystyki

Odwiedziny: 22061
Wpisy
  • liczba: 39
  • komentarze: 348
Bloog istnieje od: 1899 dni

Horoskop

Baran

A zatem konstatacja - co za dużo to niezdrowo, ma sens! Niestety, koszt ich bieżącego utrzymania często nie pozwala nawet na rozsądne z nich korzystanie.

więcej na horoskop.wp.pl

Więcej w serwisach WP

Favore.pl

Bloog.pl